Rosnące zapotrzebowanie na surowce sprawia, że kopalnie sięgają do coraz głębszych złóż. Już dwie mogą wydobywać je z głębokości ponad 4 kilometrów. Na liście najgłębszych zakładów daremnie szukać tych należących do KGHM, JSW, czy PGG. Mimo pokonania kilometra, polskie kopalnie są stosunkowo płytkie.

Tylko po złoto opłaca się sięgać na ponad 4 km w głąb ziemi.

Aby wydobycie było w ogóle opłacalne, kluczowe są sprzyjające warunki geologiczne, takie jak np. w RPA. Największym problemem w ultragłębokich zakładach jest temperatura.

Dlaczego sięgamy coraz głębiej? Bo zasoby blisko powierzchni kurczą się, a zarazem postęp technologiczny umożliwia wydobycie cennych pierwiastków z dużo większej niż przed laty głębokości.

W Polsce kopią płytko

Jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku prognozowano, że wydobycie miedzi KGHM zakończy się na głębokości 800 metrów. Teraz polski koncern zszedł już poniżej kilometra, a to nie kres jego możliwości. Być może KGHM sięgnie po złoża leżące na głębokości nawet 1,5 km.

W przypadku węgla kamiennego nasze kopalnie – dokładnie kopalnia Budryk osiągnęła już ponad 1,3 km głębokości. Czy to się jeszcze opłaca?

Jaki będzie kres głębokości kopalń? Trudno powiedzieć, obecnie barierą są warunki panujące na dole. Bez klimatyzacji w najgłębszych wyrobiskach temperatura sięga 70 i więcej stopni Celsjusza. Temperatura zaś i ogromne koszty chłodzenia determinują opłacalność produkcji. To z tego powodu najgłębsze kopalnie wydobywają rudy najcenniejszych metali: złota, platyny, czy w sprzyjających warunkach np. niklu.

Kolejnym problemem, jaki wiąże się z wydobyciem w bardzo głębokich kopalniach, jest kwestia szybów. Choć istnieje techniczna możliwość wydrążenia nawet takich o 4 kilometrowej długości, to bardziej użyteczne - choćby ze względów na bezpieczeństwo – są krótsze. Dlatego w najgłębszych kopalniach ma miejsce przesiadka, co sprawia, że dotarcie na miejsce pracy zajmuje górnikom nawet godzinę.

Oczywiście postępująca mechanizacja sprawia, że wraz z zastępowaniem człowieka przez maszyny, kopalnie będą schodzić do jeszcze głębszych złóż. Na razie granica została ustalona na nieco ponad 4 km. Wiele jednak wskazuje, że może być jeszcze głębiej.

Rządzą Kanada i RPA

Geologia sprawiła, że w czołowej dziesiątce najgłębszych kopalń są zakłady tylko z dwóch państw. Dziesiąta pod względem głębokości jest kanadyjska kopalnia Creighton. W tej położonej niedaleko od Sudbury kopalni (prowincja Ontario) wydobywa się nikiel. Oznacza to także, że zakład Creighton jest najgłębszą kopalnią tego metalu. Głębokość "robocza" sięga 2,5 kilometra.

Złoża niklu i miedzi w Sudbury odkryto już w XIX wieku. Ich eksploatacja rozpoczęła się w 1901 roku. Należąca do brazylijskiego koncernu Vale kopalnia ma zasoby na co najmniej ćwierć wieku. Zawartość niklu w skałach sięga 1,9-2,2 proc. Sporo jest także miedzi, bo od 2 do 2,3 proc.

Numer dziewięć wśród najgłębszych zakładów górniczych to kopalnia Wielka Noligwa w RPA. Podobnie jak ogromna większość zakładów z pierwszej dziesiątki wydobywa on złoto. Maksymalna głębokość eksploatacji to 2,6 kilometra. W zakładzie zatrudnionych jest niemal 3 tys. pracowników. Rocznie z Noligwy pochodzi około 84 tys. uncji złota. Na ósmym miejscu w rankingu jest najgłębsza kopalnia produkująca inny metal niż złoto. Chodzi o zakład Kidd Creek - 27 km na północ od Timmins, w kanadyjskim Ontario wydobywa się miedź i cynk. Obecnie wydobycie sięga już ponad 2930 metrów. Kopalnia należy i jest zarządzana przez koncern Xstrata (macierzysta organizacja to Glencore). Oprócz miedzi i cynku zakład produkuje również znaczące ilości srebra i indu. I właśnie ten ostatni pierwiastek ma duże znaczenie dla ekonomiki przedsięwzięcia. Ind to bowiem metal, bez którego trudno sobie wyobrazić nowoczesne wyroby elektroniczne.

Po cenne kruszce można sięgać głęboko

Na siódmym miejscu, co do głębokości, jest sięgająca 3 kilometry w głąb ziemi południowoafrykańska kopalnia South Deep Gold. Zakład należy do spółki z RPA Gold Fields. I jest jedną z pereł w koronie giganta. Na koniec 2012 roku zasoby złota w złożach kopalni szacowano na 39,1 miliona uncji. Nic więc dziwnego, że oczekuje się, iż kopalnia będzie pracowała minimum do 2092 roku.

Jeszcze przez co najmniej ćwierć wieku będzie pracowała kopalnia Moab Khotsong, jak wszystkie z siedmiu najgłębszych położona jest w RPA. I dzięki wydobyciu złota z głębokości 3075 metrów plasuje się na szóstym miejscu. Należy, jak wiele innych kopalń, do koncernu AngloGold Ashanti. W jej złożach znajduje się około 6,61 mln uncji żółtego metalu. Na piątym miejscu znajduje się zakład Kusasalethu. Obecnie wydobywa on złotonośną rudę z głębokości niespełna 3,3 kilometra. Ale kopalnia należy do perspektywicznych i wielu geologów uważa, że będzie to zakład, który w przyszłości będzie wydobywał złoto z głębokości ponad 4 kilometrów. Kopalnia należy do koncernu Harmony Gold - trzeciego co do wielkości producenta złota w RPA (szóstego na świecie).

Potwierdzone zasoby złota to około 2,7 mln uncji. Prawdopodobne ponad 4,4 mln. Jednak wstępne badania wskazują, że złoża w niższych warstwach mogą być wielokrotnie większe. Kopalnia zatrudnia prawie 6,2 tys. górników, co czyni z niej jeden z większych zakładów górniczych w RPA (wydobywających złoto). Do Gold Fields należy także kopalnia Driefontein. Z głębokością robót na poziomie 3,4 kilometra lokuje się na czwartym miejscu wśród najgłębszych kopalń. A z wydobyciem na poziomie prawie 710 tys. uncji także w czołówce producentów złota. W zasobach kopalni znajduje się jeszcze około 4,4 mln uncji złota. Przewiduje się, że kopalnia będzie prowadziła wydobycie jeszcze głębiej.

Czołówka ciągle ta sama

Bez zmian od lat jest lista trzech najgłębszych zakładów górniczych na świecie. Na miano trzeciej co do głębokości kopalni zasłużył zakład Savuka zlokalizowany w pobliżu miasta Carletonville w RPA. Górnicy wydobywają w nim złoto z głębokości 3,7 kilometra.

Sześć lat temu zakład przeżył potężne trzęsienie ziemi, co wstrzymało jego działalność prawie na trzy lata. Obecnie wydobycie powoli kończy się. Zakład w 2012 roku wyprodukował 37 tys. uncji złota. Zasoby kruszcu szacowane są na 0,56 mln uncji. Właściciel kopalni koncern AngloGold Ashanti rozważa połączenie Savuki z zakładem TauTona. W ten sposób można byłoby wykorzystać istniejącą infrastrukturę szybową do eksploatacji nowych złóż pomiędzy oboma zakładami. Bo druga najgłębsza na świecie kopalnia ma ten sam problem co trzecia. Początkowo eksploatację prowadzono tu na głębokościach od 1,8 do 3,45 kilometra. Jednak kurczące się złoże wymusiło zejście na głębokość 3,9 km. Teraz w niektórych miejscach przekracza już 4 kilometry. Koncern AngloGold Ashanti planował zamknąć zakład już w przyszłym roku. W ostatnich latach produkował on około 189 tys. uncji złota. W 2017 roku rozpoczął się proces restrukturyzacji, który ma poprawić sytuację ekonomiczną kopalni.

Najgłębszym zakładem jest zatrudniająca 4 tys. pracowników położona w pobliżu Johannesburga kopalnia Mponeng. Głębokość, na której pracują górnicy w zakładzie, waha się od 2,4 kilometra do ponad 4 kilometrów. Tę ostatnią głębokość pokonano w 2011 r. i zdystansowano w ten sposób zakład TauTona.

Ze względu na dość duże zasoby złota (szacowane na 8,8 mln uncji) przewiduje się, że zakład będzie prowadził wydobycie jeszcze głębiej. Obecna produkcja to około 12 ton złota rocznie. Nie wiele? Warto zdać sobie sprawę z faktu, że aby pozyskać uncję cennego metalu, czyli nieco ponad 28 gramów, na powierzchnię trzeba wywieźć ponad 3 tony skał.

Temperatura pierwotna górotworu w kopalni to w przybliżeniu 66 stopni Celsjusza. Praca nie byłaby więc możliwa bez klimatyzacji. Nic więc dziwnego, że dobowe zużycie energii elektrycznej w kopalni jest równe temu, jakie ma miasto liczące 400 tys. mieszkańców, czyli np. Szczecin.

Ze względu na głębokość, aby zjechać na sam dół potrzebna jest na poziomie 2,4 km przesiadka. Winda porusza się z prędkością 600 metrów na minutę. Duża głębokość eksploatacji przyczynia się do mikro wstrząsów sejsmicznych. Co roku notuje się ich ponad 600.

Jednak kopania za surowcami nawet kilka kilometrów pod ziemią rodzi często patologie.

Największym wyzwaniem przed schodzeniem z wydobyciem coraz niżej, są oczywiście koszty. Dobrym przykładem jest tu druga co do głębokości kopalnia Tau Tona w RPA. Koszt wydobycia uncji złota (około 28,35 gramów) wzrósł w ciągu ostatnich 15 lat z poniżej 200 do prawie 900 dolarów. Oznacza to, że zakład balansuje na krawędzi ekonomicznej opłacalności.

Kierownictwo kopalni skupia się na najlepiej rokujących kierunkach wydobycia. Mniej perspektywiczne chodniki są porzucane. Co nie znaczy, że nic się w nich nie dzieje, bo pojawiają się w nich tzw. górnicy duchy. Nielegalnie przedostają się na teren kopalni, zjeżdżają na dół, najczęściej przekupując legalnych pracowników. Na dole zakładu pozostają kilka, a rekordziści nawet kilkanaście miesięcy.

Nieodzownym elementem ich wyposażenia jest karabin, bo wydobyty nielegalnie kruszec trzeba móc ochronić przed innymi – legalnymi i nielegalnymi – górnikami.

Pod ziemią istnieje nawet czarny rynek usług dla takich górników. Pozostali zatrudnieni dostarczają im żywności, napoje, czasem lekarstwa. Wszystko ma określoną cenę. Na przykład bochenek chleba kosztuje 10-15 razy więcej niż na powierzchni. Zapłata następuje oczywiście w złocie.

Ilu jest takich górników? Tego nie wie chyba nikt. Szacuje się, że może ich być w każdej z takich kopalń nawet kilkudziesięciu.

Źródło: gornictwo.wnp.pl